Nie naciskaj linku...Otwórz go w innej karcie.Skopiuj ;D Gdy się skończy włącz jeszcze raz.
http://www.youtube.com/watch?v=7APWPjcnFEM&NR=1&feature=endscreen
_________________________________________________________________________________
Nie ma go.I nigdy już nie będzie.Odszedł.Moja najukochańsza i najważniejsza osoba odeszła.Nie do innej laski....Odszedł z tego świata.On zawsze potrafił mnie rozbawić gdy było trzeba.On zawsze dawał mi nadzieję,że będzie lepiej.To z nim czułam się szczęśliwa.On był wypełnieniem mojej każdej tkanki.Gdy pragnęłam go przytulić,pocałować dotknąć mogłam.Teraz.Wszystko odeszło.Zostałam sama.On.Moja największa miłość zmarła przeze mnie.Zawiniłam.Cholernie.Gdybym wtedy nie wybiegła on by żył.Dlaczego jestem taka głupia?Raniąc jego zraniłam siebie.Tylko,że on....on....on poniósł konsekwencje za mnie.To ja powinnam umrzeć.To mnie powinno tu nie być.Jestem podłą egoistką myślącą tylko o sobie.On zawsze chciał bym była szczęśliwa.Zawsze chciał,abym miała wszystko.A ja?Ja dopiero teraz zobaczyłam jaką ważną dla mnie osobę straciłam.Winię się za to...Jednak jego rodzice twierdzą,że nie mogę się winić za jego śmierć.W końcu każda dziewczyna by się zdenerwowała.Tylko,że ja nie przemyślałam tego do końca.Łzy spływają mi po policzkach strumieniami.Nie chce nikogo widzieć.Chce być sama....z własnymi myślami.Popełnić samobójstwo? Nie...To będzie za łatwe...Żyjąc i będą na tym świecie bez niego cierpię....Cierpię z braku bliskości z jego strony.On był dla mnie wszystkim czego potrzebowałam.Daje sobie ból.A przecież mogę się zabić i być szczęśliwa z nim tam na górze...Jeśli w ogóle bym tam poszła.Bo za to co zrobiłam nie należy mi się szansa na lepsze życie.Miną tydzień.Jednak dla mnie to wieczność.Nie byłam nawet na jego pogrzebie.Za bardzo boli by móc zobaczyć jego zwłoki.Dlaczego musiał odejść w takim momencie.Wtedy kiedy go najbardziej potrzebuje.A mianowicie rozpoczęcie roku szkolnego.Dzisiaj jest niedziela.Jednak jutro...Jutro muszę stawić czoła nowym ludziom.Ja.... Ja Reachel West....Ja pieprzona egoistka...Ja muszę być silna dla niego...On nie zasługiwał na mnie.Mógł sobie znaleźć normalną dziewczynę...Ale on wybrał mnie...Nic nie znaczącą idiotkę.Nie mogę cały czas się użalać nad sobą w końcu jutro szkoła....ALE TO NIE TAKIE PROSTE!!Mi do reszty odpiło krzyczę na siebie w myślach...Rodzice wiedząc co się stało zawieźli Maggie do babci...Będę ją widywać tylko w szkole.Jednak to nie zmienia faktu,że bez niego jestem nikim.Andree to imię powoduję,że moje ciało drży...Jestem wrakiem człowieka...Nie chce jeść i pić...Rodzice jednak nie dają za wygraną i na siłę mnie karmią...Byłam w szpitalu i miałam chwilowe odwodnienie...Teraz mama na śniadanie,obiad i kolację robi mi smaczne potrawy...Jednak to nie zmienia faktu,że przestałam rozmawiać,uśmiechać się.Wyglądam gorzej niż żul...Jeszcze niedawno tryskałam pozytywną energią...Tylko pozazdrościć...Teraz jak idę przez ulicę to ludzie patrzą na mnie z pogardą...
Dzień w,którym trzeba wstać do szkoły...Budzik obudził mnie o 05.32 wstałam z łóżka....Zrobiłam poranną toaletę...Nie malowałam się...Po co...? Nie mam dla kogo się malować.Nie mam dla kogo się stroić...Co chwilę płacze..Więc po co mam się malować...Ubrałam się:

Włosy uczesałam.Na ramie wzięłam torbę i skierowałam się do szkoły...Już widzę to ich obrzydzenie do mnie.Przekroczyłam próg szkoły...Wszyscy na mnie spojrzeli...Nie którzy śmiali się....Teraz wszystko mam w dupie..Wszystko mi obojętne...Pierwsza lekcja to historia...Nauczyciele nie wiedzą co mnie spotkało...Weszłam do sali i usiadłam w ostatniej ławce od okna...Wyjęłam tą zwaloną historię i obserwowałam nauczycielkę...Miałam gdzieś co mówi...Liczy się Andree....
-Panno West...Odpowie Pani na pytanie? Wydaję się Pani bardzo zainteresowana lekcją..
Powiedziała nauczycielka i wybiła mnie z transu...
-Ja ...przepraszam ale nie wiem ....
-W takim razie zostań po lekcjach...
Nie odpowiedziałam jej tylko zaczęłam pisać notatki....Cały czas miałam łzy w oczach...Raz na jakiś czas jedna lub dwie kropelki wypadły...Gdy zadzwonił dzwonek spakowałam się i stanęłam przy biurku...Kobieta wstała i podeszła do mnie...Reszta klasy już wyszła ...Stałam z nią w twarzą w twarz...Nawet nie wiem kiedy łzy zaczęły lać się z moich oczu..
-Dziecko...Co się dzieję?
Kobieta przytuliła mnie..
-Mój chłopak Andree tydzień temu...Zmarł...Przeze mnie...
Wybuchłam płaczem...Wiedziałam,że mogę zaufać tej kobiecie...Jak się okazało to moja wychowawczyni...Opowiedziałam jej historię mojego życia...Ona wysłuchała mnie i doradziła...Po około dwóch godzinach wróciłam do domu...Nie odbyło się bez pytań gdzie byłam i jeszcze jakiś...Powiedziałam,że rozmawiałam z historyczką...Poszłam do pokoju....Nie mogę żyć przeszłością....Codziennie odwiedza mnie Pani psycholog....
Miesiąc później:
Staram się nie myśleć o tym co się stało.Każdy mówi mi,że to nie moja wina....Jednak ja twierdzę inaczej.Magg już mieszka u nas.Zaczynam się uśmiechać.W szkole już chyba każdy wie o tym co mi się przytrafiło.Sara...Dawno o niej nie opowiadałam....Powiedziałam jej co się stało...Przyleciała mnie wspierać...Ona też płakała...Kochała go jak brata...Jest u mnie już od trzech tygodni...Wspiera mnie i czasem poprawia mi humor...Jednak wie,że jest mi ciężko...
________________________________________________________________________
Przepraszam,że tylko tyle...Nie mam pomysłu na dalszy rozdział...No i przepraszam,że to wyszło takie a nie inne...Szczerze gdy to pisałam płakałam...Może dlatego,że szybko się wzruszam...Tak chyba to dobra odpowiedź...Kocham was i PROSZĘ KOMENTUJCIE!!! <3 Następny rozdział pojawi się jak będzie chociażby 2 komentarze pod rozdziałem...Nie obraziłabym się gdyby było ich 5 xD <3
To jest boooskie....Poplakalam sie...Piszesz z taka czuloscia ...Jakbys to juz przechodzila...Kocham twoje opowiadanie i cczekam na kolejny! ;*
OdpowiedzUsuńsuper tez sie poplakalam
OdpowiedzUsuń