środa, 17 kwietnia 2013


       Obudziły mnie promyki słońca wpadające do mojego pokoju.To już dzisiaj.Spojrzałam na zegarek w telefonie.Wskazywał 05.21.Dobra pora na wstawanie.Dopiero teraz zorientowałam się,że leże w objęciach Andree.No tak dzisiaj o 11 mamy samolot.Nasze walizki są już spakowane.Wygramoliłam się powoli z łóżka,próbując nie obudzić słodko śpiącego chłopaka.Gdy wykonałam swój cel powędrowałam do łazienki.Wzięłam kąpiel i owinięta ręcznikiem wyszłam z wanny.Ubrałam się w czarną bokserkę i szare dresy.Na nogi założyłam białe conversy. Może i nie ubrałam się ślicznie ale po co do samolotu się stroić? Uczesałam włosy.Zrobiłam lekki makijaż i umyłam zęby.Umyta i w miarę przyszykowana wyszłam z toalety.Andree już nie spał.Uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam szybko.
-Fajnie wyglądasz...
Wyszczerzył się na co ja przekręciłam oczami...
-Tak tak...dzięki idź się szykuj ja idę zrobić śniadanie..
Powiedziałam i wepchnęłam go do łazienki.Zeszłam na dół i zobaczyłam wpółżywą Magg i rodziców,którzy już latają po domu jak jakieś nie ogary.Uśmiechnęłam się do nich i poszłam do kuchni...Postanowiłam zrobić kanapki.Wyjęłam potrzebne składniki i zrobiłam pyszne kanapeczki z pomidorem,wędliną,ogórkiem i szczypiorkiem.Postawiłam na stole.Po 15 minutach zawitał mój chłopak...Zabraliśmy się do jedzenia posiłku....
-Andree pomóż mi wziąć walizki...
Powiedział mój tata do mojego chłopaka.Andree od razu się uśmiechnął i wykonał tą czynność.Gdy skończyłam jeść ubrałam bluzę i wszyscy wyszliśmy z domu.
           Odprawa...Jak ja tego nie lubię.Siedziałam na walizkach i czekałam,aż łaskawie się ludzie przepchają.Maggie wyglądała jak trup.Zapewne w samolocie uśnie.Ale co tam ja pewnie też.Po męczącej odprawie usiadłam wygodnie w fotelu.Koło mnie Andree,a koło mojego chłopaka Maggie.Rodzice usiedli przed nami.Prawie całą drogę przespałam.Obudziłam się dopiero gdy stweeardessa(nie wiem jak to się pisze) mówiła że lądujemy.W końcu.
           Pod nowy dom dojechaliśmy dwadzieścia minut później.Dom był piękny:Wielki,kremowy.Przed domem basen i idealnie ścięta trawa.Ah...tak zapomniałabym Sara moja przyjaciółka doleci do nas w weekend.Czyli za tydzień.Musiała jeszcze napisać jeden test i będzie wolna.Wzięliśmy walizki i weszliśmy do domu.Tak jak i na zewnątrz jest śliczny,tak i w środku też.Poszłam do pokoju z tabliczną "Top Model".Możecie mnie wziąć za głupią ale dostałam ją od Andree więc przyczepiłam tutaj.Mój chłopak na drzwiach ma tabliczkę z napisem "Room President".Rodzicom na rocznice ślubu kupiłam tabliczkę z napisem "Do not enter a wild night.",zaś mojej siostrze "Queen Maggie".Weszłam do swojego pokoju i postanowiłam się rozpakować.Wyrobiłam się w około 4 godziny.
-W końcu skończyłam pakowanie.
Uśmiechnęłam się w stronę Andree...
-Ja też....Zróbmy sobie fotkę...
Wywróciłam oczami i wzięłam telefon.Ustawiłam na samo robienie i ustawiliśmy się.

Od razu wstawiłam na Twittera z podpisem "New house in London.With @AndreeBlack"
Gdy rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym do pokoju weszła moja siostra...Inaczej..Zdyszana siostra..
-Widziałam One Direction!!!
Zaczęła się drzeć jak debilka...Spojrzeliśmy na nią dziwnie..
-I co w związku z tym?
Zapytałam ze spokojem...Andree zaczął się śmiać..
-One Direction to mój ulubiony zespół...I oni mieszkają w Londynie...Dwa domy dalej od nas...
Była tak pod jarana,że nawet nie zauważyła jak Andree poszedł do łazienki...Gdy wrócił był cały przemoczony.
-Nigdy więcej.....
________________________________________________________________________
Co takiego powiedział Andree?
Jesteście ciekawi zapraszam do czytania dalszych części...Przepraszam,że tak krótko ale narazie się zacięłam....Postaram się potem dla was napisać...Jednak bardzo bym prosiła o komentarze ;D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz