sobota, 20 kwietnia 2013

Rozdział 3 "Nie mam dla kogo żyć"


Ostrzegam! Jeśli masz słabe nerwy i nie lubisz muzyki z horroru nie włączaj jej.(sama się popłakałam ;_;_________________________________________________________________________________
Nie naciskaj linku...Otwórz go w innej karcie.Skopiuj ;D  Gdy się skończy włącz jeszcze raz.
 http://www.youtube.com/watch?v=7APWPjcnFEM&NR=1&feature=endscreen
_________________________________________________________________________________
        Nie ma go.I nigdy już nie będzie.Odszedł.Moja najukochańsza i najważniejsza osoba odeszła.Nie do innej laski....Odszedł z tego świata.On zawsze potrafił mnie rozbawić gdy było trzeba.On zawsze dawał mi nadzieję,że będzie lepiej.To z nim czułam się szczęśliwa.On był wypełnieniem mojej każdej tkanki.Gdy pragnęłam go przytulić,pocałować dotknąć mogłam.Teraz.Wszystko odeszło.Zostałam sama.On.Moja największa miłość zmarła przeze mnie.Zawiniłam.Cholernie.Gdybym wtedy nie wybiegła on by żył.Dlaczego jestem taka głupia?Raniąc jego zraniłam siebie.Tylko,że on....on....on poniósł konsekwencje za mnie.To ja powinnam umrzeć.To mnie powinno tu nie być.Jestem podłą egoistką myślącą tylko o sobie.On zawsze chciał bym była szczęśliwa.Zawsze chciał,abym miała wszystko.A ja?Ja dopiero teraz zobaczyłam jaką ważną dla mnie osobę straciłam.Winię się za to...Jednak jego rodzice twierdzą,że nie mogę się winić za jego śmierć.W końcu każda dziewczyna by się zdenerwowała.Tylko,że ja nie przemyślałam tego do końca.Łzy spływają mi po policzkach strumieniami.Nie chce nikogo widzieć.Chce być sama....z własnymi myślami.Popełnić samobójstwo? Nie...To będzie za łatwe...Żyjąc i będą na tym świecie bez niego cierpię....Cierpię z braku bliskości z jego strony.On był dla mnie wszystkim czego potrzebowałam.Daje sobie ból.A przecież mogę się zabić i być szczęśliwa z nim tam na górze...Jeśli w ogóle bym tam poszła.Bo za to co zrobiłam nie należy mi się szansa na lepsze życie.Miną tydzień.Jednak dla mnie to wieczność.Nie byłam nawet na jego pogrzebie.Za bardzo boli by móc zobaczyć jego zwłoki.Dlaczego musiał odejść w takim momencie.Wtedy kiedy go najbardziej potrzebuje.A mianowicie rozpoczęcie roku szkolnego.Dzisiaj jest niedziela.Jednak jutro...Jutro muszę stawić czoła nowym ludziom.Ja.... Ja Reachel West....Ja pieprzona egoistka...Ja muszę być silna dla niego...On nie zasługiwał na mnie.Mógł sobie znaleźć normalną dziewczynę...Ale on wybrał mnie...Nic nie znaczącą idiotkę.Nie mogę cały czas się użalać nad sobą w końcu jutro szkoła....ALE TO NIE TAKIE PROSTE!!Mi do reszty odpiło krzyczę na siebie w myślach...Rodzice wiedząc co się stało zawieźli Maggie do babci...Będę ją widywać tylko w szkole.Jednak to nie zmienia faktu,że bez niego jestem nikim.Andree to imię powoduję,że moje ciało drży...Jestem wrakiem człowieka...Nie chce jeść i pić...Rodzice jednak nie dają za wygraną i na siłę mnie karmią...Byłam w szpitalu i miałam chwilowe odwodnienie...Teraz mama na śniadanie,obiad i kolację robi mi smaczne potrawy...Jednak to nie zmienia faktu,że przestałam rozmawiać,uśmiechać się.Wyglądam gorzej niż żul...Jeszcze niedawno tryskałam pozytywną energią...Tylko pozazdrościć...Teraz jak idę przez ulicę to ludzie patrzą na mnie z pogardą...
            Dzień w,którym trzeba wstać do szkoły...Budzik obudził mnie o 05.32 wstałam z łóżka....Zrobiłam poranną toaletę...Nie malowałam się...Po co...? Nie mam dla kogo się malować.Nie mam dla kogo się stroić...Co chwilę płacze..Więc po co mam się malować...Ubrałam się:

Włosy uczesałam.Na ramie wzięłam torbę i skierowałam się do szkoły...Już widzę to ich obrzydzenie do mnie.Przekroczyłam próg szkoły...Wszyscy na mnie spojrzeli...Nie którzy śmiali się....Teraz wszystko mam w dupie..Wszystko mi obojętne...Pierwsza lekcja to historia...Nauczyciele nie wiedzą co mnie spotkało...Weszłam do sali i usiadłam w ostatniej ławce od okna...Wyjęłam tą zwaloną historię i obserwowałam nauczycielkę...Miałam gdzieś co mówi...Liczy się Andree....
-Panno West...Odpowie Pani na pytanie? Wydaję się Pani bardzo zainteresowana lekcją..
Powiedziała nauczycielka i wybiła mnie z transu...
-Ja ...przepraszam ale nie wiem ....
-W takim razie zostań po lekcjach...
Nie odpowiedziałam jej tylko zaczęłam pisać notatki....Cały czas miałam łzy w oczach...Raz na jakiś czas jedna lub dwie kropelki wypadły...Gdy zadzwonił dzwonek spakowałam się i stanęłam przy biurku...Kobieta wstała i podeszła do mnie...Reszta klasy już wyszła ...Stałam z nią w twarzą w twarz...Nawet nie wiem kiedy łzy zaczęły lać się z moich oczu..
-Dziecko...Co się dzieję?
Kobieta przytuliła mnie..
-Mój chłopak Andree tydzień temu...Zmarł...Przeze mnie...
Wybuchłam płaczem...Wiedziałam,że mogę zaufać tej kobiecie...Jak się okazało to moja wychowawczyni...Opowiedziałam jej historię mojego życia...Ona wysłuchała mnie i doradziła...Po około dwóch godzinach wróciłam do domu...Nie odbyło się bez pytań gdzie byłam i jeszcze jakiś...Powiedziałam,że rozmawiałam z historyczką...Poszłam do pokoju....Nie mogę żyć przeszłością....Codziennie odwiedza mnie Pani psycholog....
                Miesiąc później:
Staram się nie myśleć o tym co się stało.Każdy mówi mi,że to nie moja wina....Jednak ja twierdzę inaczej.Magg już mieszka u nas.Zaczynam się uśmiechać.W szkole już chyba każdy wie o tym co mi się przytrafiło.Sara...Dawno o niej nie opowiadałam....Powiedziałam jej co się stało...Przyleciała mnie wspierać...Ona też płakała...Kochała go jak brata...Jest u mnie już od trzech tygodni...Wspiera mnie i czasem poprawia mi humor...Jednak wie,że jest mi ciężko...
________________________________________________________________________
Przepraszam,że tylko tyle...Nie mam pomysłu na dalszy rozdział...No i przepraszam,że to wyszło takie a nie inne...Szczerze gdy to pisałam płakałam...Może dlatego,że szybko się wzruszam...Tak chyba to dobra odpowiedź...Kocham was i PROSZĘ KOMENTUJCIE!!! <3 Następny rozdział pojawi się jak będzie chociażby 2 komentarze pod rozdziałem...Nie obraziłabym się gdyby było ich 5 xD <3

piątek, 19 kwietnia 2013

Przeczytaj ;D

  Chciałabym Wam powiedzieć,że dzisiaj rozdziału nie będzie.I szczerze powiedziawszy nie wiem kiedy...Chodzi mi głównie o to,że ja pisze dla siebie? Nikt tego nie komentuje.Jeśli się nie podoba to też PROSZĘ zostawić ten jeden komentarz...Chciałabym mieć pewność,że chociaż jedna osoba to czyta.Mam już dużo wyświetleń.Jak patrzę na inne blogi to widzę po 45 komentarzy nawet około 100....Czy to tak wiele...Wiem może wam się nie podobać,ale powiedzcie...
GG-34255612
TT-AlexWesleyxD
Jakieś pytania? 
Proszę pisać na Twittera ;D Na nim jestem częściej..
No i PROSZĘ:
Czytasz=Komentujesz
<3

czwartek, 18 kwietnia 2013

Rozdział 2 "Ładna z was para...."


           No i co ja mam z nim zrobić?Nie moja wina,że ten kibel z nim nie współpracuje...Najwyraźniej ma za brzydki tyłek i się sedes przestraszył.Sama z siebie zaczęłam się śmiać.Czekałam,aż mój chłoptaś przebierze się i umyję.Nie chciało mi się siedzieć bezczynnie więc zeszłam na dół.Moi rodzice jak widać oglądali jakąś komedie romantyczną i się przytulali.Ciekawe czy ja też będę tak robić?Weszłam do kuchni i nalałam sobie soku.Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie i się przeraziłam...W pół do 1...Późne chodzenie spać zawsze spoko.Nagle usłyszałam piosenkę Olly'ego Murs'a Troublemaker.
Wyjęłam telefon z kieszeni i odebrałam.Dzwoniła Sara.
-Siemka Rea tęsknie za tobą bardzo...
Powiedziała tak jakby miała się rozpłakać.
-Co ty płaczesz?
Nie wiedziałam co odpowie miałam nadzieję,że nie.
-Nie....Znaczy tak...bo wiesz Maty on....
-Co Ci zrobił?
Zapytałam lekko podenerwowana tą sytuacją..
-Powiedział mi tak "Byłaś tylko podporą żebym mógł zapomnieć o Aghacie"
Zacytowała i jeszcze bardziej się rozpłakała...
-Przecież bym go jebła...
Powiedziałam tak jakby do siebie...
-Nie masz się co martwić.Już nie długo u ciebie zawitam....A jak tam z Andree?
Zapytała już bardziej uspokojona...
-Dobrze...Poza tym,że właśnie kibel się na niego obraził.To dobrze..
Zaśmiałam się.
-Jak to kibel?
-Normalnie jak widać nie spodobała mu się jego dupa...No i rzygnął na niego...
Uśmiechnęłam się i czekałam na reakcje mojej przyjaciółki...
-Hahahahahahahah ty to zawsze umiesz mi humor poprawić...Dobra ja kończę..Miłej zabawy..A i masz fajny kolor ścian w pokoju..
Powiedziała i się rozłączyła.Coś szybko.No ale trudno niech będzie.Nagle poczułam czyjeś ręce na mojej taki i pocałunek na szyi...
-Przestań...Nie tutaj..
Zaśmiałam się....Odessał się ode mnie.Wzięłam go za rękę.Powiedzieliśmy dobranoc i poszliśmy do mojego pokoju.Jeśli oni myślą,że my będziemy spać oddzielnie to są w błędzie.Gdy doszliśmy do pokoju Andree zaczął mnie całować.Oddawałam każdy jego pocałunek.W końcu przez tą przeprowadzkę się od siebie oddaliliśmy...Przywarłam do ściany.Jego ręce wodziły po moich plecach.Nagle zjechały niżej do pośladków...Zaśmiałam się i wbiłam w jego usta.Po około 7 minutach spojrzałam w jego oczy...
-Chodźmy spać..
Uśmiechnęłam się radośnie...Poszłam do łazienki i ubrałam moje krótkie spodenki i różową koszulkę...Wskoczyłam do łóżeczka i przytuliłam się do Andree....Pocałowałam go na koniec i usnęłam...
             Rano obudziła nas mama...Nie wiem o co jej chodziło.Wiem tylko tyle że ta kobieta nie ma litości...Jak to można nas budzić o.......o 12.12?O ktoś mnie kocha...Powoli wstałam.Zorientowałam się,że koło mnie nie ma Andree....Pewnie na dole śniadanko robi.Poszłam do szafy i wybrałam zestaw.Dzisiaj w Londynie jest zimno.Poszłam do łazienki.Umyłam się i ubrałam niebieską bluzkę i czarne rurki na nogi czarne conversy...Umyłam się i uczesałam włosy.Zeszłam na dół..
-Dzisiaj mnie i taty nie będzie w domu bo są warsztaty w nowej szkole Magg....A potem razem jedziemy do cioci na obrzeża miasta...Więc cały dzisiejszy i jutrzejszy dzień spędzacie razem...Tylko wiecie..spokojnie...
Powiedział tata...Przewróciłam oczami i poszłam do kuchni...Jakoś specjalnie jeść mi się nie chciało.
-Andree chodź pójdziemy pozwiedzać...
Zapytałam lekko zirytowana ciągłym siedzeniem w domu.W sumie to wczoraj przyjechaliśmy ,ale nie zaszkodzi trochę świeżego powietrza...
-Jasne to chodź...
Uśmiechnął się do mnie...Pożegnaliśmy się z moją wspaniałą rodzinką i wyszliśmy z domu trzymając się za ręce.Poszliśmy pod Big Ben.Gdy byliśmy pod łysym drzewkiem Andree chciał zdjęcie..
-Mógłbyś zrobić nam zdjęcie?
Podeszłam i zapytałam jakiegoś chłopaka z lokami.Był z nim jeszcze blondyn..
-Jasne..
Wziął telefon i pstryknął nam fotkę jak dajemy sobie dzióbka.

-Ładna z was para...
Powiedział blondyn...Uśmiechnęłam się i podziękowałam mu.Odrazu wstawiłam na twittera z podpisem "My BoyFriend <3 with @AndreeBlack"
Uśmiechnęłam się na widok sweetaśnego zdjęcia.
-No to Nados City?
-Tak jest...
Uśmiechnęliśmy się do siebie.Wzięłam go za rękę i poszliśmy do Nados.
     Usiedliśmy w stoliku dla dwóch osób.Byliśmy tam my i piątka chłopaków.W  tym ta dwójka,która robiła nam fotki.Zamówiłam sobie sok pomarańczowy,a Andree coca-cole...
-Ej czy mi się zdaje czy ci kolesie się na ciebie gapią?
Odwróciłam się i oni odwrócili głowę...Nagle mój chłopak zawołał imię innego...
-LIAM?!
Podskoczyłam...
-Andree?
Powiedział spokojnie ten chyba Liam...Obaj wstali i uściskali się przyjaźnie.
-Kope lat stary!Nie poznałem cię...
-Gdyby nie twoja koszula też bym nie poznał...
Nie słuchałam ich zbytnio bo kelnerka przyniosła nam zamówienia.Przypomniał mi się Mark...Miałam łzy w oczach...Pojawił się przede mną Andree..
-Ej mała co jest...?
Zapytał z troską..
-Mark...
Mina mu się zmieniała...Przytulił mnie a potem dał całusa.
              Około godziny później byliśmy w domu...Poszłam się przebrać.Gdy wróciłam usiadłam na sofie...Obok mnie Andree..
-Nie możesz żyć cały czas przeszłością..Po to wyjechaliśmy,aby zapomnieć prawda?
Powiedział z troską.Nic nie powiedziałam tylko wbiłam się w jego usta..Widziałam jak się uśmiecha.Nagle usłyszeliśmy "pstryk".Zobaczyłam tego Liama...
-Tak sweetaśne razem wyglądacie...
Powiedział słodkim głosikiem...Pokazał nam zdjęcie...Jak się okazało zrobił je moim telefonem..

Andree zalogował się na swojego Twittera i wstawił z podpisem "Kiss <3 My GirlFriend,With @ReachelWest"
Uśmiechnęłam się na widok tego zdjęcia...One są sweet...
-Tak w ogóle co tu robisz?
Zapytałam zdziwiona jego przybyciem...
-Emmm....chciałem wyciągnąć Andree'sa do sklepu...
Uśmiechnął się promiennie...
-Jasne idźcie...
Chłopaki wyszli a ja siedziałam sobie na sofie...Jak widać usnęłam...

            Obudził mnie stół bo jak widać z niego spadłam..Odchodziłam od zmysłów gdzie może być mój chłopak....Do domu wszedł Andree z chłopakami.
-Kurna!Co tak długo?!
-No przepraszam byłem emmm....

Nie wiedział co ma powiedzieć..
-Byliśmy w klubie..
Dokończył Louis...
-Nie no zajebiście...Miałeś iść do sklepu....
-A jak podrywał laseczki..
Powiedział pijany Zayn...Gotowało się we mnie jak nie wiem...Na szczęście na nogach miałam conversy...Wzięłam kurtkę i wyszłam trzaskając drzwiami.Za mną pobiegł Andree...Chłopaki wyszli przed dom...Gdy przeszłam przez ulice odwróciłam się aby z nim porozmawiać...Jednak to co zobaczyłam wstrząsnęło mną.....
________________________________________________________________________
Co zobaczyła Reachel?
Chcecie się dowiedzieć więcej czytajcie tego blooga ;D
Miejmy mały układ:
Ja pisze-Wy czytacie-Ja się staram-Wy komentujecie..
Ok?
CZYTASZ=KOMENTUJESZKocham <3 Pozdrawiam wszystkie Directioners i Bielibers <3

środa, 17 kwietnia 2013


       Obudziły mnie promyki słońca wpadające do mojego pokoju.To już dzisiaj.Spojrzałam na zegarek w telefonie.Wskazywał 05.21.Dobra pora na wstawanie.Dopiero teraz zorientowałam się,że leże w objęciach Andree.No tak dzisiaj o 11 mamy samolot.Nasze walizki są już spakowane.Wygramoliłam się powoli z łóżka,próbując nie obudzić słodko śpiącego chłopaka.Gdy wykonałam swój cel powędrowałam do łazienki.Wzięłam kąpiel i owinięta ręcznikiem wyszłam z wanny.Ubrałam się w czarną bokserkę i szare dresy.Na nogi założyłam białe conversy. Może i nie ubrałam się ślicznie ale po co do samolotu się stroić? Uczesałam włosy.Zrobiłam lekki makijaż i umyłam zęby.Umyta i w miarę przyszykowana wyszłam z toalety.Andree już nie spał.Uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam szybko.
-Fajnie wyglądasz...
Wyszczerzył się na co ja przekręciłam oczami...
-Tak tak...dzięki idź się szykuj ja idę zrobić śniadanie..
Powiedziałam i wepchnęłam go do łazienki.Zeszłam na dół i zobaczyłam wpółżywą Magg i rodziców,którzy już latają po domu jak jakieś nie ogary.Uśmiechnęłam się do nich i poszłam do kuchni...Postanowiłam zrobić kanapki.Wyjęłam potrzebne składniki i zrobiłam pyszne kanapeczki z pomidorem,wędliną,ogórkiem i szczypiorkiem.Postawiłam na stole.Po 15 minutach zawitał mój chłopak...Zabraliśmy się do jedzenia posiłku....
-Andree pomóż mi wziąć walizki...
Powiedział mój tata do mojego chłopaka.Andree od razu się uśmiechnął i wykonał tą czynność.Gdy skończyłam jeść ubrałam bluzę i wszyscy wyszliśmy z domu.
           Odprawa...Jak ja tego nie lubię.Siedziałam na walizkach i czekałam,aż łaskawie się ludzie przepchają.Maggie wyglądała jak trup.Zapewne w samolocie uśnie.Ale co tam ja pewnie też.Po męczącej odprawie usiadłam wygodnie w fotelu.Koło mnie Andree,a koło mojego chłopaka Maggie.Rodzice usiedli przed nami.Prawie całą drogę przespałam.Obudziłam się dopiero gdy stweeardessa(nie wiem jak to się pisze) mówiła że lądujemy.W końcu.
           Pod nowy dom dojechaliśmy dwadzieścia minut później.Dom był piękny:Wielki,kremowy.Przed domem basen i idealnie ścięta trawa.Ah...tak zapomniałabym Sara moja przyjaciółka doleci do nas w weekend.Czyli za tydzień.Musiała jeszcze napisać jeden test i będzie wolna.Wzięliśmy walizki i weszliśmy do domu.Tak jak i na zewnątrz jest śliczny,tak i w środku też.Poszłam do pokoju z tabliczną "Top Model".Możecie mnie wziąć za głupią ale dostałam ją od Andree więc przyczepiłam tutaj.Mój chłopak na drzwiach ma tabliczkę z napisem "Room President".Rodzicom na rocznice ślubu kupiłam tabliczkę z napisem "Do not enter a wild night.",zaś mojej siostrze "Queen Maggie".Weszłam do swojego pokoju i postanowiłam się rozpakować.Wyrobiłam się w około 4 godziny.
-W końcu skończyłam pakowanie.
Uśmiechnęłam się w stronę Andree...
-Ja też....Zróbmy sobie fotkę...
Wywróciłam oczami i wzięłam telefon.Ustawiłam na samo robienie i ustawiliśmy się.

Od razu wstawiłam na Twittera z podpisem "New house in London.With @AndreeBlack"
Gdy rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym do pokoju weszła moja siostra...Inaczej..Zdyszana siostra..
-Widziałam One Direction!!!
Zaczęła się drzeć jak debilka...Spojrzeliśmy na nią dziwnie..
-I co w związku z tym?
Zapytałam ze spokojem...Andree zaczął się śmiać..
-One Direction to mój ulubiony zespół...I oni mieszkają w Londynie...Dwa domy dalej od nas...
Była tak pod jarana,że nawet nie zauważyła jak Andree poszedł do łazienki...Gdy wrócił był cały przemoczony.
-Nigdy więcej.....
________________________________________________________________________
Co takiego powiedział Andree?
Jesteście ciekawi zapraszam do czytania dalszych części...Przepraszam,że tak krótko ale narazie się zacięłam....Postaram się potem dla was napisać...Jednak bardzo bym prosiła o komentarze ;D

Prolog ;D

       Czy tylko ja nie lubię czekać?Zapewne nie.Już jutro ja,moja rodzinka i Andree wyjeżdżamy z Londynu.W końcu postaram się zapomnieć o przeszłości w ,której nie było za ciekawie.Mark nasz najlepszy przyjaciel miał dość swojej choroby.Powiesił się.Na moje nieszczęście ja go znalazłam.Szłam zanieść mu lekcje.To było straszne.Jego sina twarz,blade ciało,szary pokój,sznur i list na stole.Na  razie nie chcę tego wspominać.Moja siostra mówi,że chciałaby zobaczyć to co ja.Jednak gdyby ona go znalazła popadła by w depresję.Mnie w problemach wspierał Andree.Kocham go i nie przestane choćby nie wiem co.Mam nadzieję że moje życie w Londynie zmieni się na lepsze,a nie jeszcze bardziej pokomplikuję...
_________________________________________________________________
Jakiś taki krótki wyszedł ;D
Postanowiłam nie dodawać tamtego opowiadania bo mam pomysł na nowe xD
Jeśli ktoś chce przeczytać tamto proszę napisać na GG.Wyślę w całości to co napisałam : 34255612 ;D
Pozdrawiam i czekam na komentarze.Jeden komentarz a cieszy <3

Bohaterowie ;D

Reachel West
Śliczna  ciemna blondynka z marzeniami.Urodziła się 24.12.1995roku.Uwielbia grać na fortepianie i śpiewać.Jednak nikt nie wie o jej talencie wokalnym.Mieszka z mamą,tatą i siostrą w Polsce.Jej najlepszą przyjaciółką jest Sara.Po przeżyciach z Polski straciła chłopaka i czwórkę najlepszych przyjaciół.Przebojowa,szalona,wredna ale także miła i sympatyczna.Potrafi zachować się w każdej sytuacji.Kocha swoją rodzinę ale twierdzi że mogliby być trochę mniej denerwujący.Jej chłopakiem jest Andree Black.

Sara Evans
Najlepsza przyjaciółka Reachel.Ma 17 lat.Urodziła się 12.05.1995r.Kocha ją jak siostrę.Jest jedynaczką i mieszka z rodzicami w Polsce.Uwielbia modeling.Jest fotogeniczna.Jest miła i sympatyczna.Cudowna przyjaciółka.Jest ładna.Choć wiele chłopaków za nią szaleje ona czeka na tego jedynego.



Maggie West
10-letnia siostra Rei.Uprawia kilka sportów.Piłka nożna,piłka siatkowa i hokej.Miła i sympatyczna.Jak i również pyskata i wredna.



Andree Black
Chłopak Rea.Kocha ją i nikogo innego.Jest przystojny i wiele dziewczyn chce z nim być.Jednak on pozostaje wierny.Jest z Reachel już dwa lata.Gdy ich najlepszy przyjaciel Mark zmarł pomagał Rei dojść do siebie.Kocha grać w piłkę nożną.Gra na pianinie i gitarze.Urodził się 24.02.1994r w Las Vegas.


One Direction

Justin Bieber
____________________________
No i proszę są bohaterowie ;D
Jeden komentarz i dodaje prolog ;D

Uwaga!

   Tak po pierwsze chciałabym was PRZEPROSIĆ.Za to że mnie długo nie było.Po prostu dużo nauki i jeszcze brak internetu.Po prostu komplikacje w agencji.Jeszcze za to że skasowałam tamto opowiadanie.Po prostu jak nie miałam internetu i mi się nudziło pisałam nowe.I w taki sposób napisałam niezłe opowiadanie.Oczywiście nie całe.Mam nadzieję,że mi wybaczycie.Jeśli ktoś chciałby być informowany o rozdziałach proszę pisać na:
GG-34255612
TT-AlexWesleyxD
Za  nie długo dodam bohaterów prolog i część pierwszą ;D